Remis Pogoni z Kluczborkiem

Pogoń Siedlce - MKS Kluczbork 1 1

 

Od początku lepiej prezentowali się gospodarze, którzy prowadzenie mogli objąć już po 10 minutach. Jako pierwszy przez nasze obronne zasieki przedarł się Grzegorz Tomasiewicz i sprezentował wykładkę Piotrowi Kurbielowi. Młodzieżowy napastnik pozyskany z Lecha Poznań na szczęście nie sięgnął futbolówki jak trzeba i stan meczu pozostał bez zmian. Następna akcja także należała do siedlczan, choć rozpoczął ją Adam Orłowicz. Tym jednak razem miejscowi sprokurowali sami zagrożenie pod własną bramką, gdyż stojący między słupkami Rafał Misztal wybronił od „samobója” niefortunne zagranie Marcina Burkhardta. Mecz jakby się wyrównał, choć przez następne minuty na placu gry niewiele się działo, to znaczy brakowało sytuacji podnoszących naskórek na ciele. Ich namiastkę dało uderzenie z dystansu Rafała Makowskiego w 29 minucie, lecz Grzegorz Wnuk odbił piłkę. Nasz golkiper dał sobie radę także z próbą Damiana Świerblewskiego, 4 minuty później, choć pomocnik Pogoni mierzył bliżej „Wnuczka”, niż któregokolwiek z narożników naszej świątyni. Jeszcze przed przerwą ten sam zawodnik przepięknym, technicznym rogalem mógł wpisać się do protokołu, ale  minimalnie chybił. Tuż przed gwizdkiem na odpoczynek Grzesiek obronił jeszcze uderzenie Michała Bajdura i statystyki pierwszej połowy podsumowane zostały zdecydowanie na korzyść ekipy Dariusza Banasika. Otwarcie rezultatu padło w 52 minuie. Kurbiel tym razem już się nie pomylił i asystę Świerblewskiego zamienił na gola. Siedlce mogły nas dobić w następnej swojej akcji, Wnuk jednak jest specjalistą od pojedynków sam na sam i grającego zawody konia „Świerbla” powstrzymał skutecznie w 61 minucie. Dopiero wtedy MKS rozpoczął na dobre przebudzenie mocy. W odstępie kilkudziesięciu sekund na siedlecką bramkę uderzali Maciej Kowalczyk i Bartłomiej Olszewski, niestety niecelnie. „Kowal” jeszcze w 78 minucie próbował odwrócić losy meczu, podobnie jak Bartosz Brodziński w minucie 81. Misztal potwierdził dobrą dyspozycję, choć przy tej drugiej sytuacji, czyli przy główce naszego stopera, pomogła mu poprzeczka. Królowie remisów dopięli jednak swego. Kiedy wydawało się, że drugie zwycięstwo Pogoni w tym sezonie przechodzi do historii, Olszewski już w doliczonym czasie gry z bliska i „z głowy” pokonał w końcu Miszala. Gospodarze czuli się zapewne tak, jak biało-niebiescy w Mielcu, kiedy to Stal w ostatnich sekundach wyrwała im trzy punkt z zębów. Zdjęcie: Bartek Olszewski doczekał się w końcu swojego pierwszego gola. Fot. Mirosław Szozda / www.mlskluczbork.pl (http://mkskluczbork.pl)

Komentarz

komentarz

Comments are closed.