Puchar Polski: Zagłębie Sosnowiec – Wisła Kraków 3:4

Puchar Polski Zagłębie - Wisła Kraków 3 4

 

Wisła Kraków potrzebowała 120 minut gry, aby wyeliminować Zagłębie Sosnowiec z Pucharu Polski. Zadecydował rzut karny w 110. minucie, gdy sosnowiczanie grali już w dziesiątkę

 

W meczu 1/16 finału Pucharu Polski pomiędzy Wisłą Kraków a Zagłebiem Sosnowiec nie brakowało bramek, emocji czy zwrotów akcji. Niestety, drużyna z Sosnowca po raz drugi w ciągu ostatnich czterech sezonów odpadła z Pucharu Polski po porażce u siebie z Wisłą Kraków i sosnowiczanie nie powtórzą wspaniałej pucharowej przygody z poprzedniego sezonu, która zakończyła się w półfinale. O ile w sierpniu 2013 przegraliśmy z Wisłą 0:4 po jednostronnym meczu, o tyle dziś było o wiele lepiej.

Zagłębie do meczu z Wisłą przystąpiło z jedną zmianą w składzie w porównaniu do sobotniego spotkania z Pogonią Siedlce. Jakuba Wilka w wyjściowej jedenastce zastąpił Wojciech Łuczak, ale o wiele ważniejsza była zmiana w ustawieniu. Od początku na lewej obronie zagrał Robert Bartczak, a grający do tej pory zwykle na lewej stronie defensywy Žarko Udovičić zaczął na lewej pomocy.

Około godziny przed meczem nad Sosnowcem przeszła burza, a tuż po rozpoczęciu meczu zaczęło intensywnie padać. Warunki atmosferyczne na pewno nie ułatwiały zadania piłkarzom. Z nieba lał się deszcz, boisko było śliskie i nasiąkniete, a piłka cięższa niż zwykle. Na pierwszą groźną akcję w meczu trzeba było czekać do 20. minuty. Wtedy to w sytuacji sam na sam znalazł się Chorwat Tin Matić i strzelił w interweniującego Łukasza Załuskę.

Co nie udało się młodemu Chorwatowi, udało się starszemu Serbowi. Minutę później po prostopadłym podaniu Krzysztofa Markowskiego oko w oko z Łukaszem Załuską stanął Žarko Udovičić i potężnie strzelił lewą nogą. Bramka dająca Zagłębiu prowadzenie była pierwszym golem Serba w barwach naszej drużyny. Czekał na nią aż do 31. meczu.

Goście z Krakowa wyrównali w 42. minucie. Robert Bartczak sfaulował z prawej strony boiska Rafała Boguskiego. Obejrzał za to zagranie żółtą kartkę, a Adam Mójta zakręcił lewą nogą z rzutu wolnego. Piłka przeszła przez dwuosobowy mur sosnowiczan i zaskoczyła interweniującego na bliższym słupku Jakuba Szumskiego.

Druga połowa była jeszcze lepsza niż pierwsza. Poprawie poziomu spotkania na pewno przysłużyła się poprawa warunków atmosferycznych. Drużynie Zagłębia trochę szczęścia pomogło w 56. minucie, gdy po podaniu Petara Brleka w słupek trafił Mateusz Zachara.

Wiele ożywienia do gry Zagłębia wniosło wprowadzenie niespełna kwadrans po przerwie Martina Pribuli. Słowak, który pauzował w poprzednim meczu z powodu urazu, z ogromną łatwością ogrywał prawego obrońcę Wisły Tomasza Cywkę i właśnie po faulu Cywki na Pribuli sędzia Kornel Paszkiewicz podyktował rzut karny. W 69. minucie celnie z „wapna” strzelił Sebastian Dudek i Zagłębie prowadziło 2:1. Dla kapitana Zagłębia był to już trzeci gol w czwartym meczu w tym sezonie (dwa gole w PP i jeden w lidze), a zarazem ósmy kolejny wykorzystany rzut karny.

Trener Dariusz Wdowczyk zaraz po stracie gola zdjął z boiska Tomasza Cywkę, ale ważniejsza dla „Białej Gwiazdy” była zmiana, której dokonał jeszcze przed stratą gola. Wprowadzony na boisko Krzysztof Drzazga potrzebował ośmiu minut gry, żeby wpisać się na listę strzelców i po jego strzale zza pola karnego w 75. minucie zrobiło się 2:2.

Drużyna z Krakowa poszła za ciosem i po kolejnych dwóch minutach gry objęła prowadzenie. Przed własnym polem karnym piłkę ręką zagrał Krzysztof Markowski i sędzia podyktował rzut wolny. Piłka po strzale Denisa Popoviča z rzutu wolnego odbiła się rykoszetem od Tomasza Nowaka i zaskoczyła Jakuba Szumskiego.

Trener Jacek Magiera szybko zareagował na niekorzystny wynik. Zdjął z boiska Roberta Bartczaka i Krzysztofa Markowskiego i wprowadził Jakuba Wilka oraz Patryka Mularczyka. Dla stopera Zagłębia zejście z placu gry z powodu zmian to rzadkość – poprzednio opuścił boisko 13 listopada 2010, gdy grał w Odrze Wodzisław Śląski. Od tamtej pory, aż do dziś, tylko raz nie dokończył meczu, który zaczął w wyjściowym składzie – 7 marca 2015 obejrzał czerwoną kartkę w meczu w Brzesku.

Zmiany dały efekt w 87. minucie. Tomasz Nowak był sfaulowany przez Rafała Pietrzaka mniej więcej w tym samym miejscu, z którego przed przerwą gola strzelił Adam Mójta. Do piłki podbiegł Jakub Wilk, dośrodkował przed bramkę, a z bliska do siatki wepchnął futbolówkę Tin Matić. Było 3:3 i był to trzeci gol w meczu, który padł po rzucie wolnym.

Kluczowy moment dogrywki miał miejsce w 97. minucie. Przy bocznej linii boiska Žarko Udovičić bardziej pechowo (ujechał na śliskiej murawie) niż złośliwie sfaulował Jakuba Bartosza. Sędzia Kornel Paszkiewicz wyciągnął z kieszeni czerwony kartonik i sosnowiczanie musieli radzić sobie w osłabieniu.

Wisła, mając jednego zawodnika więcej, dążyła do rozstrzygnięcia meczu w dogrywce, nie chcąc zdawać się na loteryjne rzuty karne, W 108. minucie po dośrodkowaniu Adama Mójty sytuację sam na sam z Jakubem Szumskim przegrał Jakub Bartosz.

Decydujący o awansie Wisły gol padł w 110. minucie. Arbiter podyktował rzut karny za zagranie ręką Łukasza Matusiaka, który blokował Rafała Boguskiego. Denis Popovič zmylił Jakuba Szumskiego i zrobiło się 4:3 dla gości. Przed stratą piątego gola uratował sosnowiczan Jakub Szumski, który w 112. minucie obronił strzał głową Mateusza Zachary.

W ostatniej minucie dogrywki Zagłębie miało wyborną okazję na wyrównanie meczu i – najprawdopodobniej – doprowadzenie do serii rzutów karnych. Po świetnym zagraniu Tomasz Nowaka oko w oko z Łukaszem Załuską stanął Tin Matić i znowu górą był golkiper Wisły.

Bramkami, sytuacjami i emocjami z tego meczu można obdzielić wiele innych spotkań. Pozostaje tylko niedosyt, że na kolejny mecz sosnowiczan w ramach Pucharu Polski trzeba będzie czekać do lipca 2017.

 

http://zaglebie.sosnowiec.pl/aktualnosci/2/1/9086/zaglebie—wisla-krakow-.html

Komentarz

komentarz

Comments are closed.