Puchar Polski: cenne wyjazdowe zwycięstwo Wigier Suwałki

GKS Jastrzębie przegrał przed własną publicznością z Wigrami Suwałki 1:2 (1:1) w pierwszym ćwierćfinałowym meczu piłkarskiego Pucharu Polski. Gospodarze nie zdołali pokonać pierwszoligowca mimo, iż od 43. minuty grali z przewagą jednego zawodnika.

 

W pierwszym z wtorkowych meczów Pucharu Polski GKS Jastrzębie podejmował Wigry Suwałki. Gospodarze, choć na co dzień występują o dwie klasy rozgrywkowe niżej, niż ich rywal (GKS – III liga, Wigry – I) zapowiadali w meczu, określanym przez nich jako „najważniejsze starcie ostatnich lat” walkę o korzystny rezultat.

 

Pierwsze słowo należało jednak do przyjezdnych, którzy już w 12. minucie spotkania objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do bramki GKS-u skierował Zapolnik. Po bramce na 0:1 Wigry w pełni przejęły boiskową inicjatywę. Ekipa z Jastrzębia otrząsnęła się dopiero po około 30 minutach gry, a pierwszą naprawdę groźną akcję przeprowadziła chwilę później. W 37. minucie błysnął Szerepeta, który minął kilku rywali i odegrał do Jadacha, lecz ten nie zdołał dokładnie przymierzyć.

 puchar-polski-cenne-wyjazdowe-zwyciestwo-wigier-suwalki

W 43. minucie na ekipę gości spadł potężny cios. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Radecki i goście zmuszeni byli grać w dziesiątkę. Dwie minuty później w polu karnym ekipy z Suwałk faulowany był Jadach a arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do wyrównania doprowadził Caniboł.

Po zmianie stron GKS odważnie ruszył do ataku, lecz po chwili ponownie oddał inicjatywę gościom, którzy grając w osłabieniu byli w stanie kontrolować przebieg gry. Nie przekładało się to jednak na klarowne sytuacje, a po godzinie gry gracze Wigier zaczynali opadać z sił. Gospodarze chcieli to wykorzystać: w 66. minucie o groźny strzał pokusił się Caniboł, chwilę później ten sam zawodnik również stanął przed szansą po ładnej akcji Szczęcha, lecz ponownie chybił.

Minuty mijały, a przewaga gospodarzy rosła. Dość niespodziewanie jednak, swoją drugą bramkę zdobyli goście: w 76. minucie Adamek wykorzystał dogranie kolegi z zespołu i Wigry po raz kolejny objęły prowadzenie. Prowadzenie, które utrzymało się już do ostatniego gwizdka sędziego. Trzecioligowiec robił co mógł: swojej szansy szukali Szerepeta (kąśliwy strzał z dystansu) i Dzida (niecelna próba z około 20 metrów), lecz wynik nie ulegał zmianie.

GKS powinien jednak doprowadzić do wyrównania w 86. minucie. Po ładnej akcji całej drużyny piłkę na siódmym metrze otrzymał Dzida, lecz w idealnej sytuacji trafił prosto w bramkarza rywali. Chwilę później arbiter zagwizdał po raz ostatni i wygrana gości stała się faktem. Mimo gry w osłabieniu ekipa z Suwałk wypracowała w Jastrzębiu korzystną zaliczkę przed rewanżem na własnym terenie.

Więcej: Eurosport.onet.pl

Komentarz

komentarz

Comments are closed.