Mandrysz zaczął od remisu 3:3

Zagłębie Sosnowiec po mocnej wymianie ciosów

zremisowało 3:3 z Bytovią Bytów.

W spotkaniu w roli trenera gospodarzy zadebiutował Piotr Mandrysz.

Piotr Mandrysz przed swoim debiutem w roli trenera Zagłębia Sosnowiec, który przyszło mu rozegrać przeciwko drużynie swojego syna Roberta, powiedział, że jeden z nich na pewno nie będzie zadowolony. Ewentualny remis skwitował krótko: będzie dwóch rannych, zamiast jednego zabitego. Ostatecznie skończyło się podziałem punktów, a rannych było zdecydowanie więcej. W tym spotkaniu nikt bowiem nie zamierzał brać jeńców. Pierwsza połowa meczu pomiędzy liderem I ligi Zagłębiam Sosnowiec, a czwartą Bytobią Bytów była prawdziwą wymiana ciosów, która zaczęła się już w 2. minucie spotkania. Wówczas z prezentu od bramkarza Zagłębia Sosnowiec skwapliwie skorzystał Mateusz Klichowicz i z ostrego kąta skierował piłkę do siatki gospodarzy.

mandrysz-zaczal-od-remisu

Chwilę później odpowiedzieć mógł napastnik gospodarzy Vamara Sanogo, ale bramkarz Bytovii zdołał sparować piłkę na rzut rożny. W dobrej sytuacji szczęścia zabrakło także Martinowi Pribuli. Tymczasem w 26. minucie goście podwyższyli na 2:0. Z rzutu rożnego na bliższy słupek dobrze dośrodkował Omar Montarde, a lot piłki przeciął Krzysztof Bąk i to goście po raz drugi wpadli sobie w ramiona. I gdy wydawało się, że debiut trenera Piotra Mandrysza nie będzie mógł być zaliczony do udanych, Zagłębie szybko podniosło się kolan i także przeszło do ofensywy. W 34. minucie gola kontaktowego strzelił Dawid Ryndak, a kilka minut później do wyrównania doprowadził Martin Pibula. Zagłębie poszło za ciosem i jeszcze przed przerwą wyszło na prowadzenie. Tym razem piłkę do własnej bramki skierował Martin Cseh naciskany przez Vamara Sanogo. Na początku drugiej połowy Zagłębie przejęło kontrolę nad tym, co dzieje się na boisku. Gospodarze z dużą swobodą rozgrywali piłkę na połowie Bytovii i raz po raz wyprowadzali groźne ataki na bramkę Gerarda Bieszczada. Ten stan nie trwał jednak zbyt długo. Z czasem goście znowu zaczęli dochodzić do głosu i w 77. minucie dopięli swego. Po strzale z rzutu wolnego Jakuba Serafina piłka odbiła się od muru i spadła pod nogi Alena Ploja, który strzałem z kilku metrów pokonał Jakuba Szumskiego i doprowadził do wyrównania.

Zagłębie SosnowiecBytovia Bytów 3:3 (3:2)

0:1 Mateusz Klichowicz (2), 0:2 Krzysztof Bąk (26), 1:2 Dawid Ryndak (34), 2:2 Martin Pribula (41), 3:2 Martin Cseh (43-samobójczy), 3:3 Alen Ploj (77)

Zagłębie Szumski – Budek, Najemski, Markowski, Udovičić – Ryndak (86. Wilk), Matusiak, Dudek, NowakŻ, Pribula (74. Bartczak) – SanogoŻ (63. Łuczak)

Bytovia Bieszczad – Wróbel (46. J. Bąk), Cseh, K. Bąk – Kamiński, Mandrysz, RzuchowskiŻ, SerafinŻ – Monterde (90. Formela), Klichowicz, Efir (67. Ploj)

Czytaj więcej: http://www.dziennikzachodni.pl/sport/a/zaglebie-sosnowiec-drutexbytovia-bytow-33-32-mandrysz-zaczal-od-remisu,10718545/

Komentarz

komentarz

Comments are closed.