Katowiczanie nie zwalniają tempa

GKS Katowice utrzymuje świetną formę i wraz z Zagłębiem Sosnowiec wciąż nadaje ton rozgrywkom w pierwszej lidze. W sobotnim meczu 15. kolejki podopieczni Jerzego Brzęczka nie dali szans MKS-owi Kluczbork, wygrywając na wyjeździe po bramkach Pawła Mandrysza i Łukasza Zejdlera.

 

GKS był zdecydowanym faworytem starcia w Kluczborku. Dość powiedzieć, że MKS wygrał jak dotąd zaledwie jeden mecz w tym sezonie i przed 15. kolejką zajmował przedostatnie miejsce w tabeli. Gospodarze byli w dodatku osłabieni absencją kluczowych piłkarzy (kapitana Rafała Niziołka i Michała Szewczyka) oraz… trenera – zawieszony Mirosław Dymek musiał oglądać mecz z perspektywy trybun.

 

©Fot Arkadiusz Gola / Polskapres
©Fot Arkadiusz Gola / Polskapres

 

Katowiczanie obawiali się tylko tego, że MKS wielokrotnie potrafił być niewygodnym rywalem. Żadna drużyna w pierwszej lidze nie zanotowała w tym sezonie więcej remisów, niż drużyna z opolskiego (siedem). – Dlatego musimy być na maksa skoncentrowani. Chcemy zagrać swoją piłkę i zdominować rywala – zapewniał przed meczem pomocnik GieKsy, Bartłomiej Kalinkowski. Jak zapowiadali, tak zrobili – katowiczanie od początku przejęli inicjatywę i byli o klasę lepsi od gospodarzy.

 

Goście potrafili zamknąć MKS na własnej połowie i kreować klarowne okazje do zdobycia bramki. Powinni prowadzić już po półgodzinie gry, ale świetną okazję zmarnował Grzegorz Goncerz. Ekipa z Bukowej potwierdziła jednak, że potrafi zdobywać bramki nawet wtedy, kiedy jej najlepszemu strzelcowi brakuje skuteczności. Sześć minut przed przerwą przewagę GKS-u mocnym strzałem z pola karnego udokumentował Paweł Mandrysz.

 

Nawet strata gola nie sprawiła, że gospodarze rzucili się do ofensywy. Gospodarzom brakowało argumentów, by jakkolwiek zagrozić wiceliderowi z Katowic. GKS spokojnie kontrolował mecz i nie musiał forsować tempa gry, a niespełna dwadzieścia minut przed końcem odebrał MKS-owi nadzieje na korzystny rezultat. Łukasz Zejdler uderzył z rzutu wolnego, nie popisał się bramkarz Oskar Pogorzelec i mimo ostrego kąta piłka wpadła do siatki.

 

Katowiczanie wygrali swój ósmy mecz w tym sezonie i wciąż depczą po piętach Zagłębiu Sosnowiec. Lider będzie miał okazję do odpowiedzi w niedzielę, gdy zmierzy się na wyjeździe ze Stalą Mielec.

Czytaj więcej: Dziennikzachodni.pl

Komentarz

komentarz

Comments are closed.