Gangster „Szkatuła” regularnie grywał w LKS Pniewy w rozgrywkach klasy B

Trudno w to uwierzyć, ale takie są fakty: Rafał S., pseudonim „Szkatuła”, najbardziej poszukiwany polski gangster, regularnie grywał w piłkę nożną w rozgrywkach klasy B! Był zawodnikiem w drużynie Ludowego Klubu Sportowego Pniewy.

Jeszcze trzy dni przed zatrzymaniem, 8 maja 2012., gangster wyszedł na murawę w spotkaniu przeciwko KS Lesznowola (został zarejestrowany pod nazwiskiem Andrzej Ponikowski). Pniewy wygrały ten mecz 3:1 i umocniły się na pozycji wicelidera klasy B. „Szkatuła” alias „Ponikowski” alias „Messi”… Tego ostatniego pseudonimu gangster nie dorobił się przez przypadek – Rafał S. stylem gry bardzo przypominał właśnie dryblera z Barcelony. Był zresztą fanem najlepszego piłkarza świata i nawet w chwili zatrzymania przez policjantów miał na sobie koszulkę „Barcy” z nazwiskiem swojego piłkarskiego idola.

Na stronie internetowej klubu z Pniew umieszczono kilkadziesiąt fotografii z tego ważnego dla drużyny pojedynku z Lesznowolą. Na jednym z nich „Szkatuła/Messi” w koszulce z numerem 10 na plecach cieszy się z kolegami ze zdobytych goli. Gdy porówna się zdjęcie z boiska z opublikowanym przez policję portretem ściganego przestępcy, to nie ma najmniejszych wątpliwości, że na obu fotografiach widnieje ten sam człowiek. A jednak przez tyle lat nie został rozpoznany…

Jego koledzy z drużyny są teraz w lekkim szoku, bo żaden z nich nawet nie przypuszczał, z kim trenował na murawie. Przyznają, iż piłkarskiego kunsztu gangsterowi nie brakuje. Zawodnicy z Pniew podkreślają futbolową pasję i zapał zawodnika, choć 36-letni Rafał S. nie był podstawowym graczem (w rundzie wiosennej wystąpił tylko w dwóch spotkaniach). 20 marca w meczu w Głuchowie strzelił nawet gola, co dało LKS Pniewy cenny remis (4:4), a w niedzielę 8 maja grał przez 73 minuty w spotkaniu z Lesznowolą.

 
Rafała S. widywano też na innych boiskach, np. w Tarczynie (wcześniej podobno występował w tamtejszym klubie Tarpan Tarczyn), uczestniczył w turniejach piłkarskich, m.in. w Goszczynie oraz Michałowicach. Grywał również amatorsko popołudniami. Po opublikowaniu jego zdjęć z policyjnego zatrzymania, na internetowych forach pojawiło się mnóstwo zaskakujących komentarzy. Okazuje się, że wiele osób grało z nim w piłkę, znało go bliżej.

Podobno „Szkatuła” jak prawdziwy gwiazdor miał zwyczaj obdarowywania swą koszulką młodszych piłkarzy. Zawsze biegał po murawie w drogich markowych butach, często zmieniał „korki”. Któryś z internautów napisał też, że poszukiwany pojawiał się na turniejach w Michałowicach, w których po służbie grali… funkcjonariusze policji. Pod tą informacją ktoś zauważył filozoficznie: Przedryblował niejednego policjanta także na boisku, nie tylko na ulicy…
Ofiara futbolowej pasji

 

 
„Szkatułę” zatrzymano w podwarszawskiej Lesznowoli w środę, 11 maja około godziny 17. Nie wiadomo, czy ostatecznie zgubiła go właśnie futbolowa pasja. Może jednak ktoś go rozpoznał na spotkaniu… Poszukiwany ośmioma listami gończymi, w tym dwoma europejskimi nakazami aresztowania, gangster jechał szarą skodą fabią z Piaseczna w kierunku Magdalenki. Policjanci ze specjalnej grupy dochodzeniowej już od kilku dni obserwowali tę trasę.
Gdy agenci CBŚ dostrzegli podejrzanego za kierownicą auta, dali sygnał przez radio swoim partnerom z drogówki. Kilkaset metrów dalej z radiowozu wysiadł umundurowany funkcjonariusz i zatrzymał kierowcę do rutynowej kontroli. Był to jednak sprytny fortel. Chodziło o to, aby „Szkatuła” nie nabrał podejrzeń, że został zdekonspirowany.

– Zakładaliśmy, że może posiadać broń. On jest niebezpieczny. A raczej był niebezpieczny – przyznał w radiu Grzegorz Prusak, funkcjonariusz, który kierował poszukiwaniami Rafała S. Gangster wylegitymował się polskim paszportem. Rafał S. tłumaczył się, że nie posiada przy sobie prawa jazdy, gdyż zawieruszyło się przy przeprowadzce. Może liczył, że wszystko skończy się na mandacie za brak dokumentu. Raczej nie podejrzewał pułapki, ponieważ nie uciekał, nie był też uzbrojony. W samochodzie znaleziono tylko zakupy.
Bardzo zaskoczony gangster

 

 
W ciągu zaledwie kilku minut policjanci musieli ocenić, czy faktycznie mają do czynienia z jednym z najbardziej poszukiwanych członków świata przestępczego w Polsce. Okazało się, że nazwisko, którym się posługiwał, należało do innej osoby. „Szkatuła” z barczystego, krótko ostrzyżonego i ogolonego mężczyzny przeistoczył się w smukłego trzydziestoparolatka z brodą i wąsami. Zapuścił włosy, teraz nosił okulary. Chociaż regularnie grywał w piłkę, to jednak pozbył się typowej muskulatury, z jaką kojarzeni są gangsterzy – „Szkatuła” schudł kilkanaście kilogramów.

 

 

Funkcjonariusze zorientowali się w końcu, że w ich ręce wpadł groźny przestępca i zdecydowali się go zatrzymać. Gangster był bardzo zaskoczony… Rafał S. nie stawiał oporu. Już na komisariacie sam przyznał, kim naprawdę jest. Dla pewności pobrano od niego odciski palców, wykonano również badania DNA, które dodatkowo potwierdziły tożsamość zatrzymanego.

 
W 2008 roku Komendant Główny Policji wyznaczył nagrodę w kwocie 20 tysięcy złotych za pomoc w ujęciu „Szkatuły”. Pieniądze miały trafić nie tylko do osoby, która przekaże informacje o kryjówce poszukiwanego przestępcy. Oferowano pieniądze również za wiadomość o ewentualnym miejscu pochowania jego ciała, bo zakładano, że „Szkatułę” mogli zgładzić inni gangsterzy w mafijnych porachunkach. Policja oficjalnie potwierdziła, że nagroda nie została wypłacona, ponieważ nie skorzystano z pomocy informatorów.

 

– Rozpracowanie „Szkatuły” trwało od kilku miesięcy. Mieliśmy hipotezę, że jest gdzieś w tym rejonie. I że pojawi się tam, gdzie zakładaliśmy, tego właśnie dnia. Mieliśmy trochę nadziei, ale też sporo wiedzy – przyznał w radiu Grzegorz Prusak. – Przestępca nie wpadł dzięki donosowi tajnego informatora policji. To była żmudna analityczna robota. Pracował nad tym jeden z lepszych zespołów poszukiwawczych. I ta wiedza, doświadczenie, instynkt śledczych doprowadziły do potwierdzenia tej informacji i zatrzymania.

On był priorytetem. Chcieliśmy wyeliminować niebezpiecznego przestępcę. Na tym się skupia mój wydział. Na tych najniebezpieczniejszych – podkreślił Prusak.
Specgrupę powołał Komendant Główny Policji w grudniu 2010 roku. Wchodzący w jej skład kryminalni z komendy głównej i komendy stołecznej analizowali każdą, nawet najdrobniejszą informację dotyczącą „Szkatuły”. W trakcie prac zespołu weryfikowano wersje mówiące o tym, że Rafał. S. nie żyje lub ukrywa się na terenie Polski i nadal prowadzi gangsterską działalność, bądź przebywa w Hiszpanii i stamtąd nadzoruje biznes przestępczy w Polsce.
Futbolowa pasja gangstera była sprytną przykrywką, posunięciem wręcz brawurowym. „Szkatuła” udowodnił, że przez te wszystkie lata potrafił dobrze się ukrywać, wcale nie siedząc w piwnicy czy zabarykadowanym bunkrze. W tym czasie – jak przyznali policjanci już po jego zatrzymaniu – nie tracił wpływów ani przywództwa w gangu, i zapewne też dochodów płynących z przestępczej działalności. Dobitnie świadczą o tym zarzuty, które po aresztowaniu postawiła mu prokuratura.

 

źródlo Roman Skiba-interia.pl

Incoming search terms:

Komentarz

komentarz

Comments are closed.