Dwie bramki w 90 minucie piłkarzy z Głogowa

chrobry-glogow-sandecja-2-1

 

Sandecja próbowała zdobyć Dolny Śląsk po serii niepowodzeń w tym regionie. W poprzednim sezonie była blisko zwycięstwa właśnie w Głogowie, ale najpierw nie wykorzystała rzutu karnego, a następnie wypuściła z rąk prowadzenie. W sobotę biało-czarni zaczęli mecz od mocnego uderzenia, czyli gola Kamila Słabego w 22. minucie.

To była praktycznie pierwsza sytuacja podbramkowa Sandecji. Słaby ustawił się w polu karnym przy dośrodkowaniu z rzutu wolnego i sfinalizował je nieczystym, mimo to skutecznym strzałem. Słaby zdobył trzeciego gola w  rozgrywkach, został najlepszym strzelcem zespołu, a na dodatek po 10 kolejkach ma trzy razy więcej trafień niż w poprzednim sezonie.

Chrobry nie był faworytem, a po straconym golu jego sytuacja zrobiła się trudna. Próbował atakować pozycyjnie, ale miał problem z przedarciem się przez obronę czołowego zespołu ligi. Niebezpieczne strzały oddali Bartosz Kwiecień i Dominik Kościelniak, ale wynik nie drgnął w  regulaminowym czasie.

Na 20 minut przed końcem trenerzy wykorzystali komplet zmian. Ireneusz Mamrot miał na ławce rezerwowych kilku asów, ale ani Kona, ani Danielak, ani Kowalczyk nie przełamali muru gości.

Wszystko wskazywało, że Sandecja odczaruje pechowy dla siebie region, ale nic z tego. Historia lubi się powtarzać, a  ambitni głogowianie zdobyli w doliczonym czasie dwa gole. Kwiecień trafił do bramki głową, a Paweł Wojciechowski wykorzystał z zimną krwią rzut karny. Fenomenalny powrót i wygrana 2:1 zespołu Mamrota stały się faktami.

 

Sebastian Szczytkowski | sportowefakty.pl

fot. chrobry-glogow.pl

 

Komentarz

komentarz

Comments are closed.