Arka powalczy o finał na PGE Narodowym. Zadecydował gol Austriaka

Rewanż ciągnął się niemiłosiernie. Zgrzytał zębami nawet prezes PZPN Zbigniew Boniek. W końcu jednak Arka Gdynia zdołała wbić decydującego gola. Kwadrans przed ostatnim gwizdkiem do siatki trafił głową Dominik Hofbauer i tym samym wyrzucił za burtę rozgrywek Drutex-Bytovię Bytów. Z kolei beniaminek Ekstraklasy, choć przegrał w pierwszym spotkaniu 1:2, jest już w półfinale. Czeka na przeciwnika tak samo, jak Pogoń Szczecin, która dzisiaj okazała się lepsza od Puszczy Niepołomice.

arka-bytovia-1-0-puchar-polski

Mecz na samym początku mógł się podobać. Już w 1. minucie gorąco zrobiło się kibicom Arki, mimo niskiej temperatury powietrza. Klichowicz zwiódł wracającego po kontuzji Marcjanika i uderzył z 20 metrów w słupek. Arka odpowiedziała błyskawicznie po znakomitym podaniu Abbotta i błędzie Bieszczada. Bożok znalazł się przed pustą bramką, jednakże znakomity powrót Wilczyńskiego uratował gości.

Często się mówi w kontekście meczów Arki i Bytovii, że to Surdykowski żółto-niebieskim chce coś na siłę udowodnić. Tymczasem dzisiaj to Wilczyński grał tak jakby miał wobec Arki jakąś zadrę. Często dosyć ostro interweniował i bardzo się podpalał gdy cokolwiek mu nie wyszło. Bytovia wygrała pierwszy mecz 2:1 i to było widać na boisku. Goście nie forsowali tempa i raczej nastawiali się na kontry. Arka miała optyczną przewagę, ale nie potrafiła jej wykorzystać. Dobrą sytuację miał Abbott strzelając z pierwszej piłki z 14 metrów nad bramką, a także Hofbauer z wolnego, kiedy dobrze interweniował Bieszczad.

 

W pewnym momencie goście przeszli na grę aż piątką obrońców. Trener Niciński postawił w tym spotkaniu na jedenastkę znaną z pierwszej ligi. Aż ośmiu z jedenastu piłkarzy reprezentowało barwy Arki na niższym szczeblu w poprzednim sezonie i dzisiejszy mecz nie różnił się dużo od tego, który dał Arce awans. Tak jak wtedy tak i dziś Arka musiała gonić wynik, a z minuty na minutę górę brała nerwowość. W maju nerwowość potęgował też sędzia, który nie podyktował dwóch oczywistych karnych dla Arki. Dzisiaj Tomasz Musiał niemal doprowadził do bójki między piłkarzami, a w przerwie oberwało mu się od Janusza Surdykowskiego, który stwierdził, że stykowe sytuacje rozstrzyga na korzyść Arki.

 

Ale to nie koniec podobieństw między meczami i historią która lubi się powtarzać. Tak jak w maju tak i dziś ostatecznie w euforię wpadli kibice i piłkarze Arki. Tym razem szalę na korzyść Arki przeważył Hofbauer strzelając bramkę głową po dośrodkowaniu Marcusa da Silvy. Trener Kafarski nie wyciągnął wniosków z poprzedniego meczu i po raz kolejny dostał nauczkę że skomasowana obrona nie zawsze daje efekty. Oczywiście można by mówić, że to nie był fenomenalny mecz Arki, że znowu nie potrafiła strzelić więcej niż raz do siatki, ale ostatecznie osiągnęła ogromny sukces w postaci awansu do półfinału Pucharu Polski i to w okolicznościach, w które jedynie mogą wzmocnić charakter drużyny. Bohater meczu: Dominik Hofbauer Specjalne wyróżnienie: kibice (że wytrzymali w tej pogodzie i z tym widowiskiem) Atrakcyjność meczu: 3/10

Czytaj więcej: Gol24.pl

Komentarz

komentarz

Comments are closed.